O autorze
Aga - cierpi na galopadę myśli, zwłaszcza nocną. Radzi sobie, przerzucając te nieznośne bestie na papier, bo czasami wychodzi z tego coś ciekawego. Chce bawić, sporo zmyślać, trochę zmuszać do refleksji, czasem czerpać z historii – swoich i zaprzyjaźnionych. W „Kronice kobiet” będzie o emocjach, o relacjach, o życiu z bagażem poprzednich pokoleń - po prostu, bez recept i porad, ale za to z czułością i w odcinkach.

4. Dom nad Bugiem

Młodzi do wsi nad Bugiem przyjechali tydzień przed zaplanowanym weselem. Rodzice Łucji mieli dojechać już na samą uroczystość, ale przyszła panna młoda musiała być wcześniej. Pokazać się. Sprawdzić. Udowodnić, że zasługuje. Staszek od razu dostał łóżko z piernatami i pierzynami wypchanymi kaczym puchem, pod haftowaną makatką i obrazkiem Maryiboskiej, Łucja miała spać na przy piecu, w innym pokoju. Tam będziesz miała ciepło, uznała przyszła teściowa, chuda taka jesteś, pewnie trudno ci się ogrzać. I nie będzie pod moim dachem żadnego spania we wspólnym łóżku przed ślubem! Na takie grzechy nie pozwolę! Prawdopodobnie więc przed samym ślubem też nie skonsumowali. Cóż za nierozważne kupowanie kota w worku...

Przygotowania do ślubu dużo Łucję nauczyły, wiele rzeczy wydarzyło się wtedy pierwszy raz. Po raz pierwszy w życiu zabiła kurę. Po raz pierwszy skubała z piór truchło ptaka i patroszyła wnętrzności. Po raz pierwszy trzymała wiadro pod krew ściekającą ze świeżo zarżniętego prosiaka, bo kaszanka to było coś, z czego rodzina narzeczonego słynęła na całą wieś i na wesele musiała być, obowiązkowo. Trzymała wiadro pełne krwi i płakała.

Staszku, ja już nie mogę, przecież nic nie przełknę na tym weselu, nie dam rady, szeptała ukochanemu do ucha w jednej z tych rzadkich chwil, kiedy udawało im się być we dwójkę w tym ulu przepełnionym ludźmi. Rób, co ci matka każe, to jej dom, ona tu rządzi, odpowiedział twardo. Po raz pierwszy Łucja poczuła ukłucie w sercu. Po raz pierwszy pojawiło się pytanie, czy Staszek to na pewno ten szarmancki mężczyzna, który ochronił ją przed upadkiem. Nie opowiadał już o przyszłości, o tym, co razem zrobią i zobaczą, ile będą mieli dzieci i kim one zostaną. Nad Bugiem stał się obcy. Jakby ze Staszka została tylko powłoka fizyczna, nawet mówił inaczej, z tym śmiesznym, wschodnim zaśpiewem. Kiedyś zaszeptał jej do ucha z tym akcentem, śmiała się wtedy i prosiła o więcej. W domu jego rodziców to już nie było zabawne, wspólny język zniknął, zastąpiony przez nieznane, nieprzyjemne, Nieczułe gesty i słowa. Ale nie było już czasu na myślenie, głowa rodu wołała, że potrzebuje pomocy do krojenia skórek na salceson, gdzie ta Łucja?

W noc przed ślubem Staszek z braćmi poszli w tango do wsi, przecież to był jego ostatni wolny wieczór. Kawalerski. Jutrzejsza panna młoda usiadła przy piecu i próbowała się ogrzać. Przyszła teściowa spojrzała na nią pogardliwie i machnęła ręką, sama pojedzie na dworzec saniami po rodziców Łucji, z tej tu przecież nic nie będzie, jeszcze się zaziębi przed ślubem, a śniegu napadało na metr co najmniej. Łucja nie miała siły, żeby jej odpowiedzieć. Tkwiła przy piecu i marzyła tylko o jednym: żeby nikt nie kazał jej wstawać. Najlepiej nigdy. Nigdzie.


Została sama, zimno zaczęło się rozpuszczać, aż poleciało ciurkającym po policzkach strumyczkiem. No, dziewuszka, nie płacz, oczy będziesz miała czerwone, zamruczał z sieni ojciec Staszka. Masz, napij się dziewuszka, lepiej to cię rozgrzeje, niż największy ogień, i dał Łucji szklaneczkę samogonu. Pierwszy raz miała w ustach alkohol inny, niż domowe wino. Śmierdział, mdliło ją już od samego zapachu, palił ją od środka, ale piła, bo z każdym łykiem stawała się cieplejsza w środku. Wydawało jej się, że troszkę też twardsza, tak odrobinkę. Stary siedział obok i patrzył w ogień, a kiedy wypiła całą szklaneczkę, bez słowa wstał i przyniósł jej jeszcze jedną.

Dwie godziny później do domu przyjechali rodzice Łucji. Jak dobrze, że już jesteście, wymamrotała niewyraźnie, bo już przysypiała z głową wspartą o ramię Staszkowego ojca. I coś ty jej stary dziadu zrobił, zdenerwowała się teściowa, taki wstyd, takie chuchro, nawet pić nie umie!
Cdn.
Trwa ładowanie komentarzy...