O autorze
Aga - cierpi na galopadę myśli, zwłaszcza nocną. Radzi sobie, przerzucając te nieznośne bestie na papier, bo czasami wychodzi z tego coś ciekawego. Chce bawić, sporo zmyślać, trochę zmuszać do refleksji, czasem czerpać z historii – swoich i zaprzyjaźnionych. W „Kronice kobiet” będzie o emocjach, o relacjach, o życiu z bagażem poprzednich pokoleń - po prostu, bez recept i porad, ale za to z czułością i w odcinkach.

10. Oczekiwanie

pinterest.com
10.Staszkowi ten pomysł się nie podobał – mieszkanie wspólnie z teściami. Nie lubił teściowej. Teścia zresztą też nie. Łucja niebawem miała przekonać się o tym, że Staszek w zasadzie nie lubił nikogo. Siebie prawdopodobnie też nie lubił.

Łucja bardzo szybko dowiedziałą się również o tym, że Staszek miał tak zwany „trudny charakter”. Nie, nie pił nałogowo, nie bił, wypłatę przynosił, hazard go nie interesował, za spódniczkami się nie oglądał. No to czego ty córuś chcesz, pytała ją matka, przecież widzisz, że chłop poukładany jest, i kocha cię, o co ci chodzi. Łucji chodziło o to, żeby był inny. Nie zdążyłam go poznać, mamuś, to wszystko tak szybko, ten ślub i w ogóle... Ułoży się córuś, ułoży. Zobacz, ja z twoim ojcem też szybko ślub wzięliśmy, a jakoś to nam się już razem toczy, tyle lat. Dotarliśmy się, nie zamieniłabym go na innego. Czasu wam trzeba.

Więc Łucja zaczęła wierzyć w czas. Najpierw w to, że Staszek z czasem nauczy się z nią rozmawiać. Że nie będzie tylko rano mówił: „To wychodzę, cześć”, a po powrocie „To jestem, co na obiad?” a wieczorem to chociaż cokolwiek, zamiast telewizora ustawionego w ich pokoju tuż obok łóżka, tak blisko, że był z nimi prawie jak ten trzeci. Nie ściszę i nie wyłączę, szeptał czule Staszek Łucji do uszka, kiedy rozpinał jej nocną koszulę, bo jeszcze teściowie coś usłyszą. I kochał ją przy dźwiękach „Kobry” albo „Kabaretu Starszych Panów”. Łucja nigdy nie mogła się skupić, zwłaszcza, kiedy Kalina Jędrusik śpiewała. Staszek za to nie miał z tym problemów – zwłaszcza, kiedy śpiewała Kalina. Potem zasypiał szybko, ale zawsze zdążył powiedzieć, że muszą kupić swoje mieszkanie, tylko dla nich. Łucja przyznawała mu rację. Mogliby kochać się bez telewizora. Ciekawe, czy wtedy umiałaby się skupić i poczuć to, o czym kiedyś czytała.

Staszek był dobrym fachowcem. Po pierwsze, do pracy przychodził trzeźwy. Po drugie – również trzeźwy z niej wychodził, a to już była rzadkość na pochylni. Szybko wyrobił sobie opinię jednego z najlepszych spawaczy. Dostał nawet swoją brygadę. Ludzi trzymał krótko. Jeśli raz przyłapał kogoś na żłopaniu gorzały na zmianie – dawał ostrzeżenie. Ale tylko jedno. Ochlapus przyłapany po raz drugi wylatywał ze staszkowej brygady. A nie było warto, bo jego brygada za ponadprocentowe wyrabianie normy dostawała bonusy, na przykład książeczkę mieszkaniową.
W ten dzień, kiedy Staszek dostał książeczkę, do domu wrócił dopiero wieczorem, mocno wypity. Kofanie, wymamrotał w drzwiach, jusz niedugo, i rzucił się na łóżko w ubraniu i zasnął natychmiast.
Łucja nie wiedziała, co miał na myśli, bo przecież nie zdążyła mu jeszcze powiedzieć o swoich podejrzeniach. Że chyba w jej brzuchu coś pączkuje, powiększa się, z każdą chwilą nabiera coraz bardziej wyrazisty kształt dziecka. Okres spóźniał się już trzy tygodnie, a przecież ona zawsze jak w zegarku, więc to musiało być to. Dziś miała mu powiedzieć, ale to „jusz niedugo”zbiło ją z tropu... Czyżby się domyślił? Dopiero rano okazało się, że nie, że nic nie zauważył, niczego nie podejrzewał. To będzie syn, powiedział z niezachwianą pewnością, zionąc wczorajszym alkoholem. Tego dnia również do domu wrócił później. A właściwie przynieśli go koledzy brygadziści. To za pomyślność syna, wyjaśnili bełkotliwie. Spokojne córunia, spokojnie, to tylko ze szczęścia, takie dwie okazje pod rząd nie trafiają się często, pogłaskała ją po ramieniu matka.


Łucja drugą noc z rzędu przespała na podłodze, Staszek znów w poprzek zaległ na łóżku. Śniło jej się, że z maleńkim synkiem na rękach idzie przez jasną łąkę, całą zalaną słonecznym światłem. Mimo podłogi i pierwszych nudności, wstała lekko. Jej najbliższa przyszłość to własne mieszkanie i dziecko. Marudzenie w tej sytuacji byłoby grzechem. Tak, tego będzie się trzymać.

cdn.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...